Wazektomia, jak i inne metody antykoncepcji to sprawa obojga Partnerów. Decyzja również powinna być wspólna. Szczególnie, jeśli jedno z Was chciałoby temat antykoncepcji zamknąć raz na zawsze decydując się na trwałą metodę.

Droga Czytelniczko: próbujesz przekonać Partnera, męża do wazektomii?

Być może nie chcesz mieć już więcej dzieci lub po prostu w ogóle nie chcesz mieć dzieci i szukasz sposobu na trwałą i pewną antykoncepcję. Porównując różne metody, wazektomia wydaje się jedną z najbardziej sensownych. Więc dlaczego Twój Partner nie rezerwuje wizyty?

Drogi Czytelniku: nadal się wahasz, czy poddać się zabiegowi?

Boisz się bólu, lekarza, czy tego, że weźmiesz wreszcie odpowiedzialność na planowanie rodziny w swoim związku? Boisz się, że w innym związku wazektomia może stanowić problem? Czas być mężczyzną, czas wziąć sprawy we własne ręce.

Nadal nieprzekonani?

Poniżej prezentujemy doświadczenia jednego z Pacjentów, który poddał się zabiegowi i zdecydowanie nie żałuje swojej decyzji.

Wazektomię miałem około 5 lat temu. W tamtym okresie byłem w długim, dobrze zapowiadającym się związku. Moja Partnerka miała już wtedy dwójkę dzieci, dla których przez wiele lat byłem przyszywanym Tatą. Dzieci dorastały i wreszcie mieliśmy trochę czasu dla siebie. Mogliśmy wierzyć, że, jeśli wyjdziemy z domu na dwie godziny, dom po powrocie będzie jeszcze… stał.

Nie chcieliśmy znowu cofać się do pieluch i rozpoczynać kolejnej fazy naszego życia od kolejnego dziecka. Byłem pewien, że nie chcę mieć więcej dzieci ani teraz, ani w przyszłości. Zbliżałem się do 40, także nie była to decyzja dwudziestoletniego dzieciaka, ale dorosłego faceta z pewnym bagażem doświadczeń.

Nigdy nie żałowałem podjętej wówczas decyzji. Czasem zastanawiam się, czy nie chciałbym mieć „własnych” dzieci, ale mówiąc szczerze, im jestem starszy, tym takich momentów zastanowienia jest coraz mniej.

Była to dla mnie dosyć łatwa decyzja. Miałem podstawową wiedzę na temat zabiegu. Wiedziałem, że nie jest to operacja, a drobna ingerencja. Nie chciałem również, aby moja Partnerka cierpiała z powodu mojego widzimisię. Nie chciałem, aby brała hormony. Z drugiej strony wiedziałem, że alternatywa – czyli trwała antykoncepcja dla kobiet to już większa operacja.

Procedura przebiegła bez żadnych problemów. Miałem to szczęście, że w tym momencie była już dostępna procedura bez skalpela. W zasadzie nic nie poczułem. Po 10 minutach od wejścia do sali zabiegowej, było już po wszystkim. Dłużej brałem prysznic przed zabiegiem…

Byłem trochę zestresowany. Wiadomo, mówimy o mojej męskości. Na stole okazało się, że w zasadzie nie było się czego bać. Był drobny dyskomfort, ale powiedzmy sobie szczerze, spodziewałem się, że będzie znacznie gorzej. Ból? W ogóle go nie było.

Po zabiegu przez dwa dni (akurat był weekend) odpoczywałem sobie i korzystałem z niesamowitej uprzejmości i pomocy we wszystkim mojej Partnerki. Była tak zadowolona i dumna, że traktowała mnie jak króla przez wiele, wiele dni.

Miałem małą opuchliznę, trochę jak siniak i przez kilka dni czułem, że coś się zmieniło. Po tygodniu nie było już śladu. Wiedziałem, że mam się oszczędzać, ale z sexem udało mi się wytrzymać 4 dni… Oczywiście na początku z pełnym zabezpieczeniem i trochę się oszczędzając, ale mentalnie było to już zupełnie inne doznanie.

Po dwóch tygodniach chodziłem już na siłownię i grałem w piłkę. W poniedziałek po weekendzie byłem normalnie w pracy.

Aktualnie jestem już po 40 i mam nową Partnerkę. Na początku obawiałem się, że może to być dla Niej problem. Nic bardziej mylnego, z moich doświadczeń, kobiety są bardziej niż zadowolone, jeśli odpada problem antykoncepcji doraźnej.

Jestem bardzo szczęśliwy w życiu, związku oraz sam ze sobą. Czasem zastanawiam się nad posiadaniem własnych dzieci. Nie żałuję jednak mojej decyzji. Mimo upływu lat mam całą masę możliwości, aby ewentualnie kiedyś je mieć: rewazektomia, in-vitro, adopcja, pobranie nasienia – naprawdę jest w czym wybierać.

Przypuszczam, że jest sporo powodów, dla których mężczyźni boją się wazektomii. Z moich doświadczeń wynika, że w większości przypadków po prostu nie są mężczyznami. To duże dzieci bojące się lekarza, odpowiedzialności, czy bólu. Niestety muszę Was rozczarować – żaden z tych argumentów nie jest prawdziwy, to tylko wymówki.

Także drodzy Panowie, czas wziąć sprawy w swoje ręce i zostać Mężczyzną…

Podziel się: