Optymizm? Zdecydowanie TAK… ale nie w kwestii antykoncepcji
21 sierpnia obchodziliśmy Światowy Dzień Optymisty – święto wszystkich tych, którzy widzą świat w różowych okularach. Święto osób, które potrafią również innych zarazić swoim pozytywnym nastawieniem i wprowadzić koloryt w nawet najbardziej szarą rzeczywistość. Jednak czy w każdej kwestii optymizm jest wskazany (np. w antykoncepcji)? Czy niektóre sprawy wymagają realizmu z optymistycznym akcentem, bez liczenia wyłącznie na najlepszą opcję? Czy szczęściu trzeba czasem pomóc? Zapraszamy do lektury 🙂
- W skrócie
- Optymistą warto być
- Optymista – TAK, ale nie we wszystkich kwestiach…
- Antykoncepcja to sprawa bardzo ważna
- Kto tak naprawdę bierze na siebie antykoncepcję w związku
- Nie patrzmy na skuteczność przy doskonałym użyciu
- Doskonałe użycie na papierze, typowe użycie w rzeczywistości
- Rachunek długodystansowy – 15 czy 20 lat świadomego wyboru
- Popatrzmy na fakty
- Podejmijmy decyzję w oparciu o realia
W skrócie
- optymizm sprzyja zdrowiu i długości życia,
- antykoncepcja wymaga jednak realizmu, a nie liczenia na szczęście,
- skuteczność w laboratorium a codzienność to dwa różne światy,
- metody trwałe – jak wazektomia – to rozwiązania, w których „typowe użycie” praktycznie równa się „doskonałemu”,
- ciężar antykoncepcji w większości związków nadal spoczywa na jednej stronie – najczęściej na Partnerce
- realizm to optymistyczne spojrzenie na świat bazujące na faktach nie życzeniach.
Optymistą warto być
To fakt. Badania jasno pokazują, że optymistom żyje się lepiej – są po prostu zdrowsi. W czasach wiecznej depresji, narzekania i stresu, optymista staje się wręcz ewenementem. Warto jednak pamiętać, aby optymizm nie przysłaniał nam realnego obrazu świata. Szczególnie w kwestiach najważniejszych.
Warto również pamiętać, że optymizm z czegoś się bierze. Najczęściej z doświadczeń, z odpowiedniego przygotowania, z kalkulacji, iż po spełnieniu pewnych warunków, mamy wysokie szanse na sukces. Nawet jeśli taka kalkulacja nie jest przeprowadzana świadomie.

Optymista – TAK, ale nie we wszystkich kwestiach…
Są jednak sfery życia, w których powinniśmy świadomie pozostać co najmniej optymistycznie nastawionymi realistami. Pamiętajmy, że w wielu wypadkach optymiści, których znamy są szczęśliwi, z powodu wyborów, których dokonali w przeszłości. Wyborów, które nie zawsze zakładały najbardziej optymistyczny wariant w danym momencie. Rzadko również decyzje te były oparte na szczęściu i maksymie „jakoś to będzie”.
W kwestiach „lekkich” szerzej zakrojony optymizm jest wręcz wskazany. W kwestiach dotyczących naszych najbliższych oraz szeroko pojętej przyszłości, warto jednak zachować dozę realizmu.

Antykoncepcja to sprawa bardzo ważna
Jedną z takich kwestii jest antykoncepcja. Optymizm jest jak najbardziej wskazany, jednak realna ocena aktualnej sytuacji jest równie ważna. Prawdziwy optymista to nie ten, który korzystając z formy antykoncepcji, która ma 50% wskaźnik skuteczności liczy, że „się uda”. To hazard, nie optymizm. Optymista to ten, który wybiera pewną antykoncepcję, która będzie odpowiednia dla jego Rodziny i która pozytywnie wpłynie na wszystkich. Liczy, że jego decyzje wspomogą np. jego Partnerkę, która będzie miała lepsze zdrowie i mniej stresu. Liczy na to, że relacje w Rodzinie będą jeszcze lepsze. Wreszcie liczy na to, że z trafnego wyboru wyniknie wiele innych pozytywnych konsekwencji, których wcześniej nie brał pod uwagę.
Optymista w takiej sytuacji zakłada korzystny scenariusz, ale bazuje na faktach i robi wszystko, aby ten scenariusz się spełnił. To nie są życzenia, to jest plan, realizacja i oczekiwanie pozytywnego skutku.

Kto tak naprawdę bierze na siebie antykoncepcję w związku
W wielu związkach ciężar codziennej antykoncepcji spada wyłącznie na jedną osobę – i najczęściej jest to nadal Partnerka. Przy takim podejściu warto wziąć pod uwagę kilka kwestii:
- łatwo być optymistą, kiedy liczy się na innych nie biorąc za nic odpowiedzialności,
- nie uczestnicząc na co dzień w całym procesie, nie mamy świadomości jak dana kwestia jest złożona i ile czynników może wpłynąć na niepowodzenie,
- związek to nie „JA” i „TY” to „MY” – często optymizm jednej ze stron nie przekłada się na wspólne pozytywne odczucia i brak obaw (szczególnie w antykoncepcji).

Nie patrzmy na skuteczność przy doskonałym użyciu
W kwestii skuteczności antykoncepcji warto poruszyć jeszcze jeden istotny temat. Doskonałe użycie i typowe użycie. W większości przypadków skuteczność poszczególnych form antykoncepcji podawana jest bazując na tzw. doskonałym użyciu. Założeniu, że wszystko pójdzie idealnie tak, jak zaplanowano i żaden czynnik zewnętrzny nie będzie miał negatywnego wpływu na skuteczność (np. zły transport, niepoprawna aplikacja środka, niezdrowy tryb życia, uwarunkowania konkretnego organizmu etc.).

Doskonałe użycie na papierze, typowe użycie w rzeczywistości
Doskonałe użycie to „optymizm idealny”. Typowe użycie to realne spojrzenie na sytuację. Powód rozbieżności jest prozaiczny. Codzienne życie to nie laboratorium: pojawiają się podróże, nieprzewidziane sytuacje, choroba, zmęczenie, opóźnienie w zakupie kolejnego opakowania, problemy z samym środkiem, błędy przy jego zastosowaniu. Im więcej metoda wymaga codziennej uwagi, tym mocniej odczuwa te niedoskonałości. Metody, które po jednorazowej decyzji nie wymagają już codziennej dyscypliny, wypadają w statystyce „typowego użycia” niemal identycznie jak w warunkach idealnych. Dobrym przykładem jest tu wazektomia.

Rachunek długodystansowy – 15 czy 20 lat świadomego wyboru
Warto spojrzeć na antykoncepcję również z perspektywy portfela i kalendarza. Antykoncepcja generuje realny koszt – to oczywiste. To, czego nie dostrzegamy, to skala tego zjawiska. Dlaczego? Ponieważ najczęściej jest to koszt rozłożony na comiesięczne, mniejsze zobowiązania.
Orientacyjne zestawienie długoterminowe:
- prezerwatywy – regularne zakupy przez 15–20 lat to łącznie od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych,
- tabletka antykoncepcyjna – comiesięczne opakowanie plus okresowe wizyty kontrolne i badania: to kilkanaście tysięcy złotych w perspektywie zaledwie kilkunastu lat ,
- plaster, krążek, implant – koszty porównywalne lub wyższe, zależnie od wybranego preparatu i częstotliwości wymiany.
Do tego dochodzi mniej mierzalny, lecz bardzo realny koszt: czas poświęcany co miesiąc na pamiętanie, kupowanie, kontrolowanie, czy umawianie wizyt „po receptę”. Świadoma decyzja o metodzie trwałej to zwykle jednorazowy wydatek i jedna, kilkunastominutowa procedura. Bonus: w tej kwestii optymizm od tego momentu jest rzeczywiście wskazany 🙂

Popatrzmy na fakty
Bądźmy zawsze optymistycznie nastawieni. Zakładajmy, że każde zdarzenie będzie miało pozytywne skutki. Jednak bazujmy przy tym na faktach. Oczywiście nawet rzucając monetą 100 razy możemy liczyć na to, że 100 razy wypadnie strona, którą typujemy. Jednak fakty są takie, że w dłuższej perspektywie po prostu nie mamy na to szans.
Decyzja oparta na twardych danych zmienia codzienność bardziej, niż mogłoby się wydawać. Korzystając z przykładu antykoncepcji: Pary, które przeszły ten etap, najczęściej wskazują kilka powtarzających się korzyści:
- spokój intymności – bliskość przestaje odbywać się z kalkulacją w tle,
- koniec cyklicznego napięcia – znika comiesięczne pytanie „czy na pewno się udało”,
- partnerstwo w praktyce – obciążenie zdrowotne i organizacyjne rozkłada się bardziej równomiernie,
- spójne planowanie życia – wakacje, decyzje zawodowe i wspólne cele bez „awaryjnego” wątku w tle.
Optymizm nie polega na tym, żeby liczyć na szczęście. Polega na tym, żeby zbudować sobie warunki, w których szczęście przestaje być konieczne.

Podejmijmy decyzję w oparciu o realia
Abyśmy zawsze byli optymistami potrzebujemy również sprzyjającego nam świata. Sprzyjających sytuacji, okazji i wydarzeń. Prawdziwy optymista kreuje takie sytuacje na podstawie realnych danych. Podejmuje realistyczne decyzje i liczy na jak najlepszy efekt.
Oczekiwanie optymistycznego efektu nie wyklucza realistycznego przygotowania 🙂








Dołącz do dyskusji