Poniżej prezentujemy trzecią część relacji pacjenta, który poddał się zabiegowi wazektomii.

Ważna uwaga

Ta seria artykułów będzie napisana przez prawdziwego Pacjenta. Nie będzie tu medycznych zwrotów, zaleceń przekazanych przez specjalistę, czy innych porad, które można traktować jako opinię medyczną. To opis konkretnego przypadku, konkretnego Pacjenta, który swoją historią chce podzielić się z innymi.

Poranne przygotowania

Warto w dniu zabiegu wziąć sobie wolne w pracy. Nie jest to obowiązkowe, jednak biorąc pod uwagę dużą ilość emocji i tak nie skupimy się na pracy. U mnie zabieg akurat wypadł w weekend, także nie było z tym problemu. Wizytę miałem umówiony na godzinę 11 – wystarczająco późno, aby się wyspać – wystarczająco wcześnie, aby się nie bać 🙂 Na spokojnie się przygotowałem i zjadłem śniadanie. Przed zabiegiem nie trzeba być na czczo. Wręcz moim zdaniem nie powinno się jechać głodnym. Z kilku powodów: po pierwsze towarzyszy nam sporo emocji, co oznacza, że szybko spalamy – złe samopoczucie z powodu głodu lub odwodnienia to ostatnie czego nam potrzeba podczas rekonwalescencji. Po drugie co prawda sam zabieg trwa około 15 minut, jednak jeśli doliczymy dojazd, rozmowę, przygotowanie przed i po zabiegu, robi się z tego dosyć dużo czasu, w trakcie którego raczej nic nie zjemy (ewentualnie poza cukierkiem w gabinecie).

Na zabieg pojechałem z Żoną i Synkiem (jest zależny od “cyca” Mamy, także nie było wyjścia). Pojechaliśmy razem, ponieważ jakby nie patrzeć, jest to nasza wspólna sprawa.

Przyjazd

Przyjechaliśmy 5 minut przed czasem, co wydaje mi się najbardziej optymalne. Początkowo zastanawiałem się, czy nie przyjechać wcześniej (aby się nie spóźnić, nie utknąć w korku, etc.), jednak zdałem sobie sprawę z jednej ważnej rzeczy. Prawdopodobnie przede mną też będzie Pacjent. Możliwe, że przyjedzie tak, jak ja z Partnerką. Przed zabiegiem jest jeszcze krótka rozmowa na temat zabiegu, sytuacji życiowej i innych spraw, które nie koniecznie muszą być przedmiotem publicznej dyskusji. Ktoś mógłby czuć się skrępowany opowiadając o swoich prywatnych sprawach w obecności dodatkowych osób.

Z tego co wiem, odstępy pomiędzy zabiegami są dobrze przemyślane i na wszystko spokojnie wystarcza czasu, jednak jeśli przyjedziemy np. 40 minut przed czasem, możemy trafić na poprzedniego Pacjenta. Z tego powodu warto być po prostu o czasie.

Po przyjeździe powitał nas cały zespół. Usiedliśmy na fotelach i spokojnie porozmawialiśmy. Rozmawiając widać, że mamy do czynienia z osobami nam życzliwymi i realnie zainteresowanymi naszą sytuacją. To ważne, tym bardziej, że przynajmniej część naszych myśli jest już w sali zabiegowej. Osobiście uważam, że jest to również ważne z jeszcze jednego powodu: zarówno podczas tej rozmowy, jak i wszystkich wcześniejszych, widać było, że Doktorowi zależy na poznaniu mojej sytuacji i upewnieniu się, czy decyzja o wazektomii jest w pełni świadoma, odpowiedzialna i czy wazektomia jest po prostu najlepszym rozwiązaniem. Widać, że jest to rzeczywiście Centrum Planowania Rodziny, a nie gabinet nastawiony na zrobienie jak największej liczby zabiegów.

Przygotowanie do zabiegu

Nadeszła chwila prawdy. Zostałem zaproszony do gabinetu zabiegowego. Bardzo sympatyczna Pani Instrumentariuszka krótko omówiła podstawowe zasady, przekazała mi jednorazową “spódnicę” (nie wiem jak to inaczej nazwać) oraz kapcie i poprosiła przebranie się w łazience znajdującej się w samym gabinecie (całe Centrum ma trzy oddzielne łazienki / toalety).

Przynajmniej w Warszawie, w łazience znajduje się również prysznic. Mieszkam blisko, także nie korzystałem, jednak dla osób z poza Warszawy (szczególnie z daleka) to bardzo dobre rozwiązanie. Przed zabiegiem można na spokojnie się umyć. I my będziemy się czuli komfortowo i lekarzowi będzie milej.

Ważna uwaga: warto tuż przed zabiegiem skorzystać z toalety. Pomijając oczywiste korzyści, pamiętajmy o dwóch sprawach. Po pierwsze, jeśli cokolwiek zachce się nam podczas zabiegu – nie ma zmiłuj, musimy czekać. Po drugie, po zabiegu zakładany jest opatrunek, który między innymi trzyma nasz interes plastrem w jednym miejscu. Warto nie rozbierać całego opatrunku 10 minut po jego założeniu, tylko dlatego, że musimy skorzystać z toalety. Opatrunek powinien być możliwie długo nienaruszony. Ze względów zarówno higienicznych, jak i zwykłej wygody (przez jakiś czas wszystko będzie bardzo delikatne).

Zabieg

Przyszedł czas na zabieg. Zostałem poproszony o położenie się na stole i znalezienie wygodnej pozycji. Mniej więcej w połowie ciała postawiono mini parawan. Widziałem Doktora oraz Panią Lilianę, ale nie widziałem “pola walki”. To bardzo sensowne rozwiązanie, ponieważ z jednej strony możemy spokojnie porozmawiać z zespołem (co odpręża). Z drugiej strony nie widzimy co dzieje się na dole. Dodatkowym plusem jest fakt, że cały czas można monitorować moje zachowanie. Drobne poruszenie się (był moment kiedy poczułem lekkie ciągnięcie) spowodował od razu pytanie, czy wszystko jest ok.

Sam zabieg był bardzo szybki. Trwał około 15 minut. Powiem szczerze, że dłużej wypełniałem formularze, niż byłem realnie na stole. Już w trakcie zabiegu dowiedziałem się również, że będzie jedynie jedno rozwarstwienie skóry. W 95% przypadków tak jest – metodą, której używają w Centrum Planowania Rodziny. Co to oznacza? Z medycznego punktu widzenia: jednym wejściem przecinane są oba nasieniowody. Z mojego punktu widzenia: jest jedna dziurka, czyli jedno miejsce, na które trzeba uważać (jak się potem okazało uważać, przez góra dwa dni, ponieważ potem nie ma nawet śladu po rozwarstwieniu).

Istotna zaleta: cały zabieg przebiega w miłej atmosferze. Bez napinki, pośpiechu i niepotrzebnych nerwów. W zasadzie przez cały czas po prostu rozmawialiśmy i sam byłem zdziwiony, że wszystko jest już gotowe.

Na koniec uścisk dłoni Doktora i zestaw wytycznych od Pani Liliany:

  • opatrunek powinien poleżeć kilka godzin
  • potem go zdjąć i wziąć prysznic
  • warto rozwarstwienie skóry po prysznicu odkazić – idealnie do tego nadaje się Octanisept – preparat do pielęgnacji pępka dla niemowląt. Jeśli ktoś tak, jak ja ma małego brzdąca w domu, na pewno ten lub inny preparat do pępka znajdzie w domowej apteczce.

Formalności

Po zabiegu, spokojnym przebraniu się musimy jeszcze otrzymać i podpisać jeden formularz i w zasadzie jesteśmy wolni. I tu może nastąpić spore zaskoczenie dla wielu osób. Nikt nas nie wypędza, możemy sobie jeszcze spokojnie usiąść i porozmawiać, dopytać o kwestie pierwszych dni etc. Moim zdaniem to dosyć ważne – widać spore doświadczenie i po prostu zwykłą życzliwość.

W tym momencie przydaje się również osoba towarzysząca. Po zabiegu emocje z nas schodzą i może być trudno zapamiętać wszystkie zalecenia. A zalecenia podczas tej rozmowy również są raz jeszcze powtórzone. Osoba towarzysząca je zdecydowanie zapamięta. Osoba po zabiegu, niekoniecznie. Oczywiście na stronie internetowej jest komplet informacji. Przed zabiegiem i po zabiegu również jest to omawiane. Wiadomo jednak jak jest. Przychodzimy do domu i zastanawiamy się co mieliśmy zrobić… 🙂

I po zabiegu

Jak już wspomniałem, porozmawialiśmy chwilę. Pożegnaliśmy się, dostaliśmy cukierka na drogę i ruszyliśmy dalej. Bardzo zadowoleni, zarówno z tego, że już po, jak i z tego, że wszystko odbyło się w naprawdę serdecznej atmosferze, bez dodatkowych stresów i niepokojów.

Relaks po zabiegu

Bezpośrednio po zabiegu pojechaliśmy coś zjeść. Pomimo super atmosfery, braku bólu i ogólnie bardzo dobrego samopoczucia, nie oszukujmy się trochę człowiek się denerwował. Warto uzupełnić energię.

Drobna wskazówka: warto wybrać miejsce z wygodnymi fotelami lub kanapą:)

Co w kolejnej części

W kolejnej części omówię bezpośrednie 72h po zabiegu.

Podziel się: