Poniżej prezentujemy czwartą część relacji pacjenta, który poddał się zabiegowi wazektomii.

Ważna uwaga

Ta seria artykułów będzie napisana przez prawdziwego Pacjenta. Nie będzie tu medycznych zwrotów, zaleceń przekazanych przez specjalistę, czy innych porad, które można traktować jako opinię medyczną. To opis konkretnego przypadku, konkretnego Pacjenta, który swoją historią chce podzielić się z innymi.

Wstęp

Po przyjeździe do domu Pierwszą rzeczą, którą zrobiłem był prysznic. Z kilku powodów. Po pierwsze przy stresie człowiek się najzwyczajniej poci, także warto wziąć prysznic choćby ze względów higienicznych. Po drugie warto zdjąć już opatrunek i wszystko delikatnie umyć. Po trzecie warto co kilka godzin psiknąć Octaniseptem (dzięki czemu po kilku dniach po rozwarstwieniu nie będzie śladu).

W tym miejscu dwie wskazówki wynikające bardziej z praktyki, niż standardowych zaleceń:

Po pierwsze: Jeśli mamy dzieci 2-5 lat warto z nimi chwilę porozmawiać i poprosić, aby oszczędzały Tatę. Tata miał zabieg. Dlaczego to ważne? Dzieci są bardzo energiczne, a ich wzrost w tym wieku jest taki, a nie inny – głowa jest na wysokości naszych “miejsc po zabiegu”. Rozpędzony brzdąc chcący się bardzo mocno przytulić do taty może być dość bolesny 🙂

Po drugie: Nie ma sensu kombinować. Przynajmniej do końca dnia warto odpoczywać. Usiąść w fotelu lub rozłożyć się na łóżku odpocząć. Nawet jeśli my tego nie potrzebujemy, potrzebuje tego nasz organizm. Musi się zregenerować i przystosować do nowej sytuacji. Im mniej go obciążymy, tym szybciej dojdziemy do pełnej sprawności.

Stosując się do powyższych zaleceń, po prostu znalazłem odpowiednią pozycję i do końca dnia w zasadzie nic nie robiłem. Nie jest to łatwe przy dwójce dzieci. Tym bardziej, jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do energicznego trybu życia, jednak naprawdę warto. Dzięki temu kolejnego dnia mogłem już normalnie uczestniczyć w życiu domowym.

Prysznic przed snem

To zależy już od indywidualnych upodobań, jednak w moim przypadku kolejny prysznic tego dnia był potrzebny. Po prostu lepiej mi się potem spało. Oczywiście po prysznicu dezynfekcja Octaniseptem.

Pierwsza noc

Pierwsza noc przebiegła dosyć dobrze. Byłem trochę obolały, ale to normalne. Trudno było mi znaleźć odpowiednią pozycję, tym bardziej, że wszystko jest “nieco większe”. Wybawieniem okazała się poduszka. Szczególnie dla osób lubiących spać na boku. Poduszka włożona pomiędzy kolana powoduje zwiększenie miejsca “tam gdzie najbardziej tego potrzebujemy”. Dodam, że poduszkę stosowałem przez kilka kolejnych nocy. Spałem komfortowo – w zasadzie tak jak zwykle.

Wskazówka: Na początku wydawało mi się, że uwaga odnośnie noszenia obcisłej bielizny przydaje się tylko w ciągu dnia. Okazuje się, że jest inaczej. Slipki, szczególnie pierwszej nocy są zbawieniem. Nie chodzi o ból czy dyskomfort. Po zabiegu jesteśmy trochę przewrażliwieni – każda zmiana pozycji powoduje również zmianę pozycji naszych “klejnotów koronnych”. Szczególnie jest to istotne w nocy, kiedy przewracamy się z boku na bok, kręcimy i podświadomie wybudzamy, czekając i sprawdzając: “Zaboli czy nie?”. W slipkach nic nie lata, nie trzeba się zastanawiać i można spać spokojnie.

Kolejny dzień

Kolejny dzień był zwykłym dniem czteroosobowej rodziny. Zabawa z dziećmi, porządki domowe, zakupy (chociaż duże zakupy zamówiłem przez Internet, aby ich nie wnosić). Poza standardowymi ograniczaniami po jakimkolwiek zabiegu (nie biegać, nie przeciążać się, etc.), w zasadzie nie było różnicy pomiędzy normalnym dniem.

Oczywiście warto dalej korzystać ze slipek, dezynfekować całość Octaniseptem i za bardzo nie kombinować. Poza tym można prowadzić normalne życie, iść do pracy, na spacer, czy do kina.
Warto założyć luźniejsze spodnie – u mnie drugiego dnia jeszcze utrzymywała się lekka opuchlizna.

Telefon kontrolny

Wieczorem odebrałem telefon kontrolny, sprawdzający czy wszystko jest w porządku. To dosyć ważne – widać, że opieka nie kończy się po przekroczeniu drzwi gabinetu. Miałem kilka pytań, na które od razu uzyskałem odpowiedź.

Drobna wskazówka: nie bójmy się – jeśli coś nas niepokoi zapytajmy. Lepiej uzyskać wiedzę od specjalisty, niż z jakiegoś forum internetowego lub siedzieć i się denerwować.

Kolejne dni

Kolejne dni upłynęły spokojnie. Wprawdzie po drugiej dobie pojawił się wewnątrz (wyczywalny palcem) drobny krwiak (wielkości ziarenka fasoli) po prawej stronie, jednak zniknął po dwóch dniach – po prostu się wchłonął. Okazuje się, że jest to dosyć częste. Na końcu przeciętego nasieniowodu tworzy się drobny stan zapalny spowodowany resztkami nasienia, które pojawiają się w miejscu gdzie ich być nie powinno. To normalna reakcja organizmu. Po kolejnych dwóch dniach nie było już po nim śladu.

Golenie

Warto w drugiej, trzeciej dobie ogolić raz jeszcze nasze klejnoty. Dlaczego? Owłosienie może już odrosnąć na taki poziom, który będzie po prostu powodował kłucie. W normalnych warunkach można się przemęczyć, ale nie ma sensu robić tego bezpośrednio po zabiegu. Niech nic tam nas nie uwiera, nie przeszkadza i spokojnie się goi. Po goleniu nie tylko poprawimy własne samopoczucie, ale również pomożemy naszemu organizmowi. Win – Win

Co w kolejnej części

W kolejnej części przedstawię moje wrażenia po dwóch tygodniach od zabiegu.

Podziel się: